... co siÄ dobrze koĹczy. Z MonikÄ
wszystko jest ok. i to najwaĹźniejsze, odebraĹem dziewczyny ze szpitala, pojechaliĹmy do domu zostawiliĹmy manele i pojechaliĹmy na zakupy do kerfura. ĹaziliĹmy, ĹaziliĹmy, kupiĹem sobie nowe sĹuchawki, masa zakupĂłw do domu itd. Po 3,5 godzinie ĹaĹźenia (maleĹstwo spaĹo jak suseĹek â Kaja jest rewelacyjna jeĹli chodzi o mobilnoĹÄ â moja rada dla przyszĹych matek koniecznie jeĹşdzicie w ciÄ
Ĺźy samochodem ze sportowym zawieszeniem po warszawskich jezdniach. JeĹli nie poronicie to dziecko bÄdzie doskonale znosiÄ wszelkie trzÄsienia, i inne trudy podróşy) a wiec wychodzimy ze sklepu, podchodzimy zaĹadowani do Twingolota. Naciskam guzik w pilocie - alarm pika ale drzwi siÄ nie otwierajÄ
. Jeszcze Raz i nic. I jeszcze raz i znĂłw nic. StojÄ. Dziecko juĹź powinno jednak jechaÄ do domu, caĹy wĂłzek zakupĂłw. A samochodu nie daje rady otworzyÄ. Od razu wyjaĹniam, po ostatnim wĹamaniu jedyny dziaĹajÄ
cy z kluczykiem zamek przestaĹ dziaĹaÄ, drzwi otwierane sÄ
centralnym zamkiem. Pukam go, wale bujam (Twingolota) i nic. Wiem ze musiaĹa siÄ rozlutowaÄ jakaĹ franca w centralce centralnego zamka â juĹź kiedyĹ tak byĹo. Nic nie pomaga. ZadzwoniĹem do taty â akurat takĹźe byĹ w kerfurze wiec zaĹadowaliĹmy siÄ do Bory Taty i pojechaliĹmy do domu wyĹadowaliĹmy dziewczyny i zakupy. WziÄ
Ĺem ze sobÄ
dwa brzeszczoty i dwa ĹrubokrÄty i jedziemy powrotem do kerfura. PrzyjechaliĹmy i dobieramy siÄ do Twingo, kombinujemy na chama i dĹubiemy â nie daje rady otworzyÄ. Po godzinie szarpania ustaliliĹmy ze skoczÄ do Castoramy
Po drut Ĺźeby koĹek wyciÄ
gnÄ
Ä. ByĹem juĹź w poĹowie drogi â dzwoni tata i mĂłwi: chodĹş, juĹź otworzyĹem samochĂłdâ â do0bra, lecÄ powiedziaĹem. Wracam do samochodu â faktycznie otwarty. Tata mĂłwi. Zobacz: wystarczy ze go tak puknÄ
Ĺem â zamyka drzwi i puka w zamek, od wstrzÄ
su znowu cos w centralce zaskoczyĹo i znowu siÄ zamknÄ
Ĺ! I znowu stoimy przy zamkniÄtym samochodzie. Mi to juĹź siÄ chciaĹo ĹmiaÄ ale trzymam fason, od czasu do czasu tylko rzucajÄ
c uwagi w stylu: Tato, nastÄpnym razem otwĂłrz dach , to gĂłrÄ
wejdziemyâ itp. No wiÄc znajÄ
c juĹź remedium na nasz problem walimy\, tĹuczemy w samochĂłd bujamy go, ale franca znowu nie reaguje, po jakimĹ czasie znowu stwierdzamy ze jednak moĹźe skocze do tej Castoramy po ten drut. LecÄ wiÄc do Castoramy i szukam drutu, i znalazĹem - ale szpule dwadzieĹcia metrĂłw!. KrÄciĹem siÄ po sklepie nie wiedzÄ
c co mam zrobiÄ z tym drutem, ale znowu dzwoni Tata i mĂłwi: Wracaj juĹź otworzyĹem samochĂłd. Ja na to: ale moĹźe jednak kupie ten drut : ) Tata: nie, chodĹş otworzyĹem brzeszczotem, wiec lecÄ powrotem do kerfura i faktycznie samochĂłd otwarty. Tata nauczyĹ mnie jak otwieraÄ Twingo brzeszczotem â rewelacyjna sprawa - po kilu prĂłbach otwieram go w 2 sekundy! PodziÄkowaĹem tacie, poĹźegnaliĹmy siÄ i pojechaĹ do domu. WyciÄ
gnÄ
Ĺem tÄ
cholernÄ
centralkÄ i chyba przy tej operacji jakiĹ kabel siÄ urwaĹ po w ogĂłle samochĂłd przestaĹ dawaÄ oznaki Ĺźycia. BawiĹem sie z tym gĂłwnem chyba z 3 godziny. W efekcie samochĂłd ma odciÄty zapĹon. StojÄ w kerfurze, zamki nie dziaĹajÄ
, samochĂłd nie chce zapaliÄ. MyĹlÄ sobie: dobra masz odciÄcie zapĹonu na benzynie, a na gazie? PrzeĹÄ
czyĹem na gaz i zapaliĹ⌠Ĺzy szczÄĹcia spĹynÄĹy mi po policzkach (w przenoĹni oczywiĹcie) oĹmielony tym sukcesem zaczÄ
Ĺem dalej gmeraÄ przy centralce (kolejne 2 godziny) bez Ĺźadnego efektu. Nie da rady zamknÄ
Ä samochodu. Trudno - waĹźne Ĺźeby dojechaÄ na parking. JadÄ wiec do domu i sobie myĹlÄ ze jednak ja to zawsze mam jakieĹ przygody. JakiĹ taki pechowy jestem, no moĹźe nie pechowy, ale z przygodami :-) jak skoĹczy mi siÄ gaz to zawsze dokĹadnie wtedy zabraknie mi benzyny, po ostatnim razie gdy tak siÄ staĹo woĹźÄ ze sobÄ
kanisterek 5l z benzynÄ
â wiec ten stres mam juĹź za sobÄ
. Tylko ze dziĹ kiedy po drodze do domu trakcie zawracania na 3 pasmowej ulicy skoĹczyĹ mi siÄ gaz niestety nie mogĹem dolaÄ benzyny bo zapĹon byĹ odciÄty! MusiaĹem twingolota dopchaÄ na stacje co nie byĹo Ĺatwe bo musiaĹem na 3 pasmowej ulicy radzymiĹskiej zawrĂłciÄ na skrajny prawy pas a w tym miejscu samochody strasznie zapieprzajÄ
akurat na zakrÄcie. ĹmierÄ miaĹem w oczach jak to robiĹem (nie Ĺatwo pcha siÄ samochĂłd na skrÄconych koĹach) na pasie zwracajÄ
cym zrobiĹ siÄ maĹy korek. Nikt mi nie pomĂłgĹ. Tylko trÄ
bili siury. Stacja byĹa tuz tuĹź. ZatankowaĹem i pojechaĹem do domu. Ja twierdze ,ze Twingo jakie jest takie jest ale zawsze do domu mnie dowiezie. DziĹ trochÄ mu pomogĹem ;-).
Podsumujmy jest czwartek wieczĂłr. Dwa razy zapaliĹ siÄ samochĂłd, dziewczyny wyĹadowaĹy w szpitalu, rozwaliĹ siÄ alarm i centralny zamek samochĂłd stoi otwarty, skoĹczyĹo siÄ paliwo i ledwo dotarĹem do domu. Nie mniej jednak dotarĹem, wszyscy sÄ
zdrowi a za moment i tak kupujemy nowy samochĂłd. Wszystko dobre co siÄ dobrze koĹczy. Jutro piÄ
tek, musi siÄ wydarzyÄ coĹ zajebiĹcie pozytywnego bo z tego co wiem wszechĹwiat dÄ
Ĺźy do rĂłwnowagi :-)