czwartek, 14 kwietnia 2005

Wszystko dobre‌

... co się dobrze kończy. Z Moniką wszystko jest ok. i to najwaşniejsze, odebrałem dziewczyny ze szpitala, pojechaliśmy do domu zostawiliśmy manele i pojechaliśmy na zakupy do kerfura. Łaziliśmy, łaziliśmy, kupiłem sobie nowe słuchawki, masa zakupów do domu itd. Po 3,5 godzinie łaşenia (maleństwo spało jak susełek – Kaja jest rewelacyjna jeśli chodzi o mobilność – moja rada dla przyszłych matek koniecznie jeździcie w ciąşy samochodem ze sportowym zawieszeniem po warszawskich jezdniach. Jeśli nie poronicie to dziecko będzie doskonale znosić wszelkie trzęsienia, i inne trudy podróşy) a wiec wychodzimy ze sklepu, podchodzimy załadowani do Twingolota. Naciskam guzik w pilocie - alarm pika ale drzwi się nie otwierają. Jeszcze Raz i nic. I jeszcze raz i znów nic. Stoję. Dziecko juş powinno jednak jechać do domu, cały wózek zakupów. A samochodu nie daje rady otworzyć. Od razu wyjaśniam, po ostatnim włamaniu jedyny działający z kluczykiem zamek przestał działać, drzwi otwierane są centralnym zamkiem. Pukam go, wale bujam (Twingolota) i nic. Wiem ze musiała się rozlutować jakaś franca w centralce centralnego zamka – juş kiedyś tak było. Nic nie pomaga. Zadzwoniłem do taty – akurat takşe był w kerfurze wiec załadowaliśmy się do Bory Taty i pojechaliśmy do domu wyładowaliśmy dziewczyny i zakupy. Wziąłem ze sobą dwa brzeszczoty i dwa śrubokręty i jedziemy powrotem do kerfura. Przyjechaliśmy i dobieramy się do Twingo, kombinujemy na chama i dłubiemy – nie daje rady otworzyć. Po godzinie szarpania ustaliliśmy ze skoczę do Castoramy
Po drut Ĺźeby koĹ‚ek wyciÄ…gnąć. ByĹ‚em juĹź w poĹ‚owie drogi – dzwoni tata i mĂłwi: chodĹş, juĹź otworzyĹ‚em samochĂłd” – do0bra, lecÄ™ powiedziaĹ‚em. Wracam do samochodu – faktycznie otwarty. Tata mĂłwi. Zobacz: wystarczy ze go tak puknÄ…Ĺ‚em – zamyka drzwi i puka w zamek, od wstrzÄ…su znowu cos w centralce zaskoczyĹ‚o i znowu siÄ™ zamknÄ…Ĺ‚! I znowu stoimy przy zamkniÄ™tym samochodzie. Mi to juĹź siÄ™ chciaĹ‚o Ĺ›miać ale trzymam fason, od czasu do czasu tylko rzucajÄ…c uwagi w stylu: Tato, nastÄ™pnym razem otwĂłrz dach , to gĂłrÄ… wejdziemy” itp. No wiÄ™c znajÄ…c juĹź remedium na nasz problem walimy\, tĹ‚uczemy w samochĂłd bujamy go, ale franca znowu nie reaguje, po jakimĹ› czasie znowu stwierdzamy ze jednak moĹźe skocze do tej Castoramy po ten drut. LecÄ™ wiÄ™c do Castoramy i szukam drutu, i znalazĹ‚em - ale szpule dwadzieĹ›cia metrĂłw!. KrÄ™ciĹ‚em siÄ™ po sklepie nie wiedzÄ…c co mam zrobić z tym drutem, ale znowu dzwoni Tata i mĂłwi: Wracaj juĹź otworzyĹ‚em samochĂłd. Ja na to: ale moĹźe jednak kupie ten drut : ) Tata: nie, chodĹş otworzyĹ‚em brzeszczotem, wiec lecÄ™ powrotem do kerfura i faktycznie samochĂłd otwarty. Tata nauczyĹ‚ mnie jak otwierać Twingo brzeszczotem – rewelacyjna sprawa - po kilu prĂłbach otwieram go w 2 sekundy! PodziÄ™kowaĹ‚em tacie, poĹźegnaliĹ›my siÄ™ i pojechaĹ‚ do domu. WyciÄ…gnÄ…Ĺ‚em tÄ… cholernÄ… centralkÄ™ i chyba przy tej operacji jakiĹ› kabel siÄ™ urwaĹ‚ po w ogĂłle samochĂłd przestaĹ‚ dawać oznaki Ĺźycia. BawiĹ‚em sie z tym gĂłwnem chyba z 3 godziny. W efekcie samochĂłd ma odciÄ™ty zapĹ‚on. StojÄ™ w kerfurze, zamki nie dziaĹ‚ajÄ…, samochĂłd nie chce zapalić. MyĹ›lÄ™ sobie: dobra masz odciÄ™cie zapĹ‚onu na benzynie, a na gazie? PrzełączyĹ‚em na gaz i zapalił‌ Ĺ‚zy szczęścia spĹ‚ynęły mi po policzkach (w przenoĹ›ni oczywiĹ›cie) oĹ›mielony tym sukcesem zaczÄ…Ĺ‚em dalej gmerać przy centralce (kolejne 2 godziny) bez Ĺźadnego efektu. Nie da rady zamknąć samochodu. Trudno - waĹźne Ĺźeby dojechać na parking. JadÄ™ wiec do domu i sobie myĹ›lÄ™ ze jednak ja to zawsze mam jakieĹ› przygody. JakiĹ› taki pechowy jestem, no moĹźe nie pechowy, ale z przygodami :-) jak skoĹ„czy mi siÄ™ gaz to zawsze dokĹ‚adnie wtedy zabraknie mi benzyny, po ostatnim razie gdy tak siÄ™ staĹ‚o woşę ze sobÄ… kanisterek 5l z benzynÄ… – wiec ten stres mam juĹź za sobÄ…. Tylko ze dziĹ› kiedy po drodze do domu trakcie zawracania na 3 pasmowej ulicy skoĹ„czyĹ‚ mi siÄ™ gaz niestety nie mogĹ‚em dolać benzyny bo zapĹ‚on byĹ‚ odciÄ™ty! MusiaĹ‚em twingolota dopchać na stacje co nie byĹ‚o Ĺ‚atwe bo musiaĹ‚em na 3 pasmowej ulicy radzymiĹ„skiej zawrĂłcić na skrajny prawy pas a w tym miejscu samochody strasznie zapieprzajÄ… akurat na zakrÄ™cie. Ĺšmierć miaĹ‚em w oczach jak to robiĹ‚em (nie Ĺ‚atwo pcha siÄ™ samochĂłd na skrÄ™conych koĹ‚ach) na pasie zwracajÄ…cym zrobiĹ‚ siÄ™ maĹ‚y korek. Nikt mi nie pomĂłgĹ‚. Tylko trÄ…bili siury. Stacja byĹ‚a tuz tuĹź. ZatankowaĹ‚em i pojechaĹ‚em do domu. Ja twierdze ,ze Twingo jakie jest takie jest ale zawsze do domu mnie dowiezie. DziĹ› trochÄ™ mu pomogĹ‚em ;-).
Podsumujmy jest czwartek wieczór. Dwa razy zapalił się samochód, dziewczyny wyładowały w szpitalu, rozwalił się alarm i centralny zamek samochód stoi otwarty, skończyło się paliwo i ledwo dotarłem do domu. Nie mniej jednak dotarłem, wszyscy są zdrowi a za moment i tak kupujemy nowy samochód. Wszystko dobre co się dobrze kończy. Jutro piątek, musi się wydarzyć coś zajebiście pozytywnego bo z tego co wiem wszechświat dąşy do równowagi :-)

1 komentarz:

kris i marta pisze...

Klaudek, ja nie mogę ale Ty masz przygody, normalnie czytam to jak najlepszą ksiązkę. Moşe gdy pchałeś kermita na radzymińskiej nie było Ci zbyt wesoło, ale czytając prawie widziałem to własnymi oczami. Waşne, şe z Moniką wszystko ok., i jeşeli nie będziecie mieli nic przeciwko to z wielką przyjemnością wpadniemy do Was na kontrolę ;)