czwartek, 14 kwietnia 2005
No i tak...
Ten tydzieĹ jest wyjÄ
tkowo ciÄĹźki... ZaczÄĹo siÄ od tego ze, gdy wracaliĹmy z dziaĹki od rodzicĂłw po wybojach przez las akumulator wyskoczyĹ z leĹźa i dotknÄ
Ĺ maski... SamochĂłd zgasĹ a spod maski zaczÄ
Ĺ wydzielaÄ siÄ biaĹy dym. Na lakierze w masce wypaliĹa siÄ okropna dziura wielkoĹci kurzego jaja... Cudownie... Tuz przed sprzedaĹźÄ
samochodu... Trzeba bÄdzie lakierowaÄ maskÄ. We wtorek pojechaliĹmy do neonatologa na kontrole Kai, pani lekarz zbadaĹa KajkÄ i powiedziaĹa, ze wszystko jest git, potem byĹ logopeda, ktĂłry takĹźe powiedziaĹ ze wszytko Ok, kazaĹ szeroko pieluchowaÄ i do nastÄpnej wizyty. Problemy zaczÄĹy siÄ, gdy Monika chciaĹa zapisaÄ siÄ do ginekologa w zwiÄ
zku z gojeniem siÄ po porodzie... Nie byĹo wolnych miejsc akurat wiec chcieliĹmy dodzwoniÄ siÄ do lekarza Moniki, ktĂłra prowadziĹa ja przez cala ciÄ
Ĺźe i odbieralna porĂłd. Niestety telefon nie odpowiadaĹ, zarzÄ
dziĹem wiec ze jedziemy na karowa, poniewaĹź podejrzewaliĹmy (Monika), ze nie zostaĹa przy porodzie dokĹadnie wyczyszczona, hmmm ja dokĹadnie widziaĹem jak wyciÄ
gali cale ĹoĹźysko, ale lekarzem nie jestem... PojechaliĹmy do szpitala, tam lekarz ginekolog stwierdzili, ze sa resztki bĹon pĹodowych... ByĹo juz późno wiec pojechaliĹmy do domu Ĺźeby nocy nie spÄdzaÄ w szpitalu. NastÄpnego dnia wziÄ
Ĺem dzieĹ wolny na ĹźÄ
danie i rano z powrotem pojechaliĹmy do szpitala z nastawieniem, ze bÄdzie zabieg, ja w tym czasiÄ miaĹem siÄdzieÄ w domu z KajÄ
, ale okazaĹo siÄ na badaniu USG ze nie ma resztek bĹon, a to, co jest to normalne przy gojeniu siÄ skrzepy, (czyli moja wersja), enyĹej, dziewczyny zostaĹy na noc w szpitalu na obserwacje i mam nadzieje ze dziĹ je zabiorÄ do domu. W miedzy czasiÄ, gdy kursowaĹem tam i z powrotem miedzy domem a szpitalem po pampersy i inne potrzebne gadĹźety na wybojach znowu mi wyskoczyĹ akumulator i zrobiĹ zwarcie na masce w tym samym miejscu... Teraz byĹo mniej ciekawie... Maska zaczÄĹa siÄ paliÄ na zawiasach a miejscu zwarcia wytopiĹa siÄ dziura...Szit happens maska i tak byĹa do lakierowania, teraz jeszcze jest do szpachlowania... Mam nadzieje ze jednak Monika nie bÄdzie miaĹa zabiegu i spokojnie wrĂłcimy dziĹ do domu. Przy okazji pobytu w szpitalu okazaĹo siÄ ze Kaja przeszĹa z wagi piĂłrkowej do muszej osiÄ
gajÄ
c na skali 4 kilogramy:)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

4 komentarze:
Oj stary, powiem tak, ale miaĹeĹ dzieĹ ! Mam nadziejÄ, Ĺźe z MonikÄ wszystko ok, bo maĹa widzÄ ma siÄ super Ĺwietnie :) Co do auta to moĹźe byÄ wina teĹciowej, ktĂłra zapoczÄ tkowaĹa ten ciÄ g zĹych wydarzeĹ twojego zielonego kermita, choÄ teraz to sÄ chyba pieczone Ĺźabie udka. GorÄ co Was pozdrawiamy i do zobaczenia ;)
dlaczego tesciowej? e nie przesadzaj :)
Nie no dobra, zwalmy to na system :)
oj stary logopeda ci siÄ z ortopedÄ pomyliĹ , moĹźesz zakĹadac zĹoĹźonego pampersa na pierwszego , teĹź tak robiliĹmy.
Prześlij komentarz