wtorek, 29 listopada 2005

Idą Święta :)

Ok. Idą święta, i czesto pojawia się problem prezentów. ten problem zazwyczaj rozwiązuje tzw. list do świętego mikołaja. W moim przypadku sprawa jest skomplikowana, bo jak kiedys napisałem list do ś.m. to i tak nie dostałem tego co chciałem (bo co to za wymówka, ze dziecku nie daje się łuku i strzał?)

Teraz są nowocześniejsze metody. Kiedyś widziałem na stronie poswięconej ślubom i weselom taki fajny patent: listę prezentów. Para młoda wpisywała co chce dostać a goście wchodzili i odznaczali co chcą kupić - fenomenalne, prezenty się nie dublowały a młodzi dostawali to z czego byli zadowoleni. Odpadał co prawda element niespodzialnki i inwencji dawcy ale czasem to własnie lepiej zeby ta inwencja nie miała miejsca.

ja nie znalazłem takiej łyszlisty więc poprostu tutaj wypunktuję co chciałbym dostać. znajdą się tu też rzeczy, na które mikołaje sobie nie mogą pozwolić, ale czemu nie miałbykm podzielić się materialistyczymi marzeniami?

Zacznę na cienkiej rurce a na grubej rurze skończę :)

niedziela, 13 listopada 2005

Samsung SyncMaster 713 NB

Stałem się szczęsliwym posiadaczem takiego własnie monitora... Można zadać pytanie czemu 17" a nie 19" - odpowiedź jest banalna: 19-stka się nie obróci o 90 stopni (PIVOT) :) -półka przeszkadza...
więc jest 17-stka

Specyfikacja:
  • Rozmiar 17"
  • Wymiar plamki 0,264
  • Jasnosc 300 cd / m2
  • Kontrast maksymalny 600:1

DJ Kya

 Posted by Picasa

czwartek, 27 października 2005

Na barana...




















Na barana zawsze jest fajnie... Kai bo tata czesto doznaje kontuzji grzywki, uszu albo nosa. Kaja ma silny chwyt. Za silny... Posted by Picasa

UUAaaaaaaaaaaaaaa

Mamooooo! na rÄ™ce!!!!! Posted by Picasa

poniedziałek, 3 października 2005

minelo juz pol roku, Kajka ma juz 2 zabki.

niedziela, 4 września 2005

zabawy z pilka.
Lot dmuchanego boeninga. part 2 :D
Lot dmuchanego boeninga. part1
To juz chyba z miesiac temu Monika wyladowala toyota w krzakach :) Cholek tez tak zaczynal
W twingolocie pekla felga... ehhh

sobota, 6 sierpnia 2005

Are you talking to me motha fukka? - rece juz siegaja po schowane klamki.
Darth Kayak :))))))

czwartek, 28 lipca 2005

Jestesmy wirelessy!

zestawilem w domu WLAN, przy pomocy bardzo fajnego routera, ktĂłry jest wrecz wymarzony dla neo - ASMAX G costamcos. sam router podlacza sie przez usb do komputera stacjonarnego i dziala jak karta sieciowa, switch na 4 porty, router WIFI, i modem ADSL - wszystko w jednym. stary modem sagema wywalilem do szuflady i teraz pakiety smigaja az milo po okolicy. takze siedze sobie teraz na balkonie i pisze te slowa upajajac sie wolnoscia bez kabli...

ps. do pracy tez kupilem routerek d-linka ale bez adsla. koniec z wachlowaniem kablami. JEESSS!!!!

niedziela, 10 lipca 2005

i labedziom tez lubie robic zdjecia, to tez tematyka banalna, ale labedzie maja to do siebie, za bardzo ladnie kontrastuje sie biel ich pior z ciemna tafla jeziora lub rzeki, a tak pozatym labedzie to straszne skurczysyny :)
Bardzo lubie robic zdjecia chmurom. Tematyka jest banalna, ale mnie wkreca.
truskawki sie juz koncza :(

czwartek, 7 lipca 2005

Odgrzebany projekt

to jest praca ktora zrobilem kilka lat temu, na projektowanie i liternictwo. Zagadka: CO TO JEST? (albo inaczej CO AUTOR MIAL NA MYSLI?) (nagrody nie sa przewidziane bo i tak nikt nie zgadnie)

środa, 6 lipca 2005

Kupilem buty do biegania... taa... adidasy...Adidas tremor, nowosc, model z 2005 roku. Po 5 kilomerach zrobily mi sie takie odciski,ze nie bardzo moge chodzic... zajebiscie wprofilowane...:(

niedziela, 3 lipca 2005

ta koszulka (dla malego rewolucjonisty) zostala sprzedana na allegro za 56 PLN. W ostatniej chwili jakis wariat nas przelicytowal.,.,. zaczynalismy od 8 PLN :)

link do aukcji

czwartek, 30 czerwca 2005

Gaaad deemm

Uwalilem dzis egzamin z prawa wspolnotowego... chociaz wydaje mi sie ze gdyby chciala, to by mogla mnie przepuscic. Ale niestety GajdÄ™ cechuje sucza zimnokrwistosc. Poprawka 10 wrzesnia...sziiit
kropelki

sobota, 25 czerwca 2005

prawnuczka i prababcia
duza dziewczynka :)

czwartek, 23 czerwca 2005

projekt

taki projekcik obrazu do pokoju...
wszystkiego najlepszego Tato!

piątek, 10 czerwca 2005

Kocham moja Mame... :)
Hello, dawno nic nie pisalem, a zaszły ostatnio spore zmiany... first of all... zmieniłem pracę (wywalili mnie z urzędu ale od razu znalazłem nową... dostałem kilka propozycji, ale najlepszą ofertę złoşyła moja Mama przebijając wszystkich cenowo. Czyli wszedłem w rodzinny interes i handluję nierychomościami...) było troche stresu ale juz po wszystkim, niestety czasu mam teraz mało bo duzo pracuje... ale niedługo się wszystko unormuje...

w domu wszystko ok, Kaja rośnie i jakoś Monice udaje się nad nia zapanować... wogóle duşa dziewczynka się zrobiła.... Jakoś sobie radzimy.. sporo na głowie ale do przodu...

niedziela, 8 maja 2005

Rolka Posted by Hello

Nowa galeria

Najnowsze zdjecia naszej cĂłreczki

Chrrrrr..... 2 :) Posted by Hello
chrrrrrrr.... Posted by Hello
Pierwsza majĂłwka Posted by Hello

piątek, 6 maja 2005

Dzis odbieramy nowy samochod, bruuum bruuum bruuum :) Posted by Hello

środa, 27 kwietnia 2005

Dzisiaj Kajka dostaÂła od Agi sliczne skary :) okazalo sie ze przegapilismy imieniny Kai :) Posted by Hello

czwartek, 21 kwietnia 2005

Magiczna chwila

6.00 słońce zagląda do sypialni

sobota, 16 kwietnia 2005

Frank Frazetta - jeden z moich ulubionych ilustratorĂłw 
O! Tata!

czwartek, 14 kwietnia 2005

Wszystko dobre‌

... co się dobrze kończy. Z Moniką wszystko jest ok. i to najwaşniejsze, odebrałem dziewczyny ze szpitala, pojechaliśmy do domu zostawiliśmy manele i pojechaliśmy na zakupy do kerfura. Łaziliśmy, łaziliśmy, kupiłem sobie nowe słuchawki, masa zakupów do domu itd. Po 3,5 godzinie łaşenia (maleństwo spało jak susełek – Kaja jest rewelacyjna jeśli chodzi o mobilność – moja rada dla przyszłych matek koniecznie jeździcie w ciąşy samochodem ze sportowym zawieszeniem po warszawskich jezdniach. Jeśli nie poronicie to dziecko będzie doskonale znosić wszelkie trzęsienia, i inne trudy podróşy) a wiec wychodzimy ze sklepu, podchodzimy załadowani do Twingolota. Naciskam guzik w pilocie - alarm pika ale drzwi się nie otwierają. Jeszcze Raz i nic. I jeszcze raz i znów nic. Stoję. Dziecko juş powinno jednak jechać do domu, cały wózek zakupów. A samochodu nie daje rady otworzyć. Od razu wyjaśniam, po ostatnim włamaniu jedyny działający z kluczykiem zamek przestał działać, drzwi otwierane są centralnym zamkiem. Pukam go, wale bujam (Twingolota) i nic. Wiem ze musiała się rozlutować jakaś franca w centralce centralnego zamka – juş kiedyś tak było. Nic nie pomaga. Zadzwoniłem do taty – akurat takşe był w kerfurze wiec załadowaliśmy się do Bory Taty i pojechaliśmy do domu wyładowaliśmy dziewczyny i zakupy. Wziąłem ze sobą dwa brzeszczoty i dwa śrubokręty i jedziemy powrotem do kerfura. Przyjechaliśmy i dobieramy się do Twingo, kombinujemy na chama i dłubiemy – nie daje rady otworzyć. Po godzinie szarpania ustaliliśmy ze skoczę do Castoramy
Po drut Ĺźeby koĹ‚ek wyciÄ…gnąć. ByĹ‚em juĹź w poĹ‚owie drogi – dzwoni tata i mĂłwi: chodĹş, juĹź otworzyĹ‚em samochĂłd” – do0bra, lecÄ™ powiedziaĹ‚em. Wracam do samochodu – faktycznie otwarty. Tata mĂłwi. Zobacz: wystarczy ze go tak puknÄ…Ĺ‚em – zamyka drzwi i puka w zamek, od wstrzÄ…su znowu cos w centralce zaskoczyĹ‚o i znowu siÄ™ zamknÄ…Ĺ‚! I znowu stoimy przy zamkniÄ™tym samochodzie. Mi to juĹź siÄ™ chciaĹ‚o Ĺ›miać ale trzymam fason, od czasu do czasu tylko rzucajÄ…c uwagi w stylu: Tato, nastÄ™pnym razem otwĂłrz dach , to gĂłrÄ… wejdziemy” itp. No wiÄ™c znajÄ…c juĹź remedium na nasz problem walimy\, tĹ‚uczemy w samochĂłd bujamy go, ale franca znowu nie reaguje, po jakimĹ› czasie znowu stwierdzamy ze jednak moĹźe skocze do tej Castoramy po ten drut. LecÄ™ wiÄ™c do Castoramy i szukam drutu, i znalazĹ‚em - ale szpule dwadzieĹ›cia metrĂłw!. KrÄ™ciĹ‚em siÄ™ po sklepie nie wiedzÄ…c co mam zrobić z tym drutem, ale znowu dzwoni Tata i mĂłwi: Wracaj juĹź otworzyĹ‚em samochĂłd. Ja na to: ale moĹźe jednak kupie ten drut : ) Tata: nie, chodĹş otworzyĹ‚em brzeszczotem, wiec lecÄ™ powrotem do kerfura i faktycznie samochĂłd otwarty. Tata nauczyĹ‚ mnie jak otwierać Twingo brzeszczotem – rewelacyjna sprawa - po kilu prĂłbach otwieram go w 2 sekundy! PodziÄ™kowaĹ‚em tacie, poĹźegnaliĹ›my siÄ™ i pojechaĹ‚ do domu. WyciÄ…gnÄ…Ĺ‚em tÄ… cholernÄ… centralkÄ™ i chyba przy tej operacji jakiĹ› kabel siÄ™ urwaĹ‚ po w ogĂłle samochĂłd przestaĹ‚ dawać oznaki Ĺźycia. BawiĹ‚em sie z tym gĂłwnem chyba z 3 godziny. W efekcie samochĂłd ma odciÄ™ty zapĹ‚on. StojÄ™ w kerfurze, zamki nie dziaĹ‚ajÄ…, samochĂłd nie chce zapalić. MyĹ›lÄ™ sobie: dobra masz odciÄ™cie zapĹ‚onu na benzynie, a na gazie? PrzełączyĹ‚em na gaz i zapalił‌ Ĺ‚zy szczęścia spĹ‚ynęły mi po policzkach (w przenoĹ›ni oczywiĹ›cie) oĹ›mielony tym sukcesem zaczÄ…Ĺ‚em dalej gmerać przy centralce (kolejne 2 godziny) bez Ĺźadnego efektu. Nie da rady zamknąć samochodu. Trudno - waĹźne Ĺźeby dojechać na parking. JadÄ™ wiec do domu i sobie myĹ›lÄ™ ze jednak ja to zawsze mam jakieĹ› przygody. JakiĹ› taki pechowy jestem, no moĹźe nie pechowy, ale z przygodami :-) jak skoĹ„czy mi siÄ™ gaz to zawsze dokĹ‚adnie wtedy zabraknie mi benzyny, po ostatnim razie gdy tak siÄ™ staĹ‚o woşę ze sobÄ… kanisterek 5l z benzynÄ… – wiec ten stres mam juĹź za sobÄ…. Tylko ze dziĹ› kiedy po drodze do domu trakcie zawracania na 3 pasmowej ulicy skoĹ„czyĹ‚ mi siÄ™ gaz niestety nie mogĹ‚em dolać benzyny bo zapĹ‚on byĹ‚ odciÄ™ty! MusiaĹ‚em twingolota dopchać na stacje co nie byĹ‚o Ĺ‚atwe bo musiaĹ‚em na 3 pasmowej ulicy radzymiĹ„skiej zawrĂłcić na skrajny prawy pas a w tym miejscu samochody strasznie zapieprzajÄ… akurat na zakrÄ™cie. Ĺšmierć miaĹ‚em w oczach jak to robiĹ‚em (nie Ĺ‚atwo pcha siÄ™ samochĂłd na skrÄ™conych koĹ‚ach) na pasie zwracajÄ…cym zrobiĹ‚ siÄ™ maĹ‚y korek. Nikt mi nie pomĂłgĹ‚. Tylko trÄ…bili siury. Stacja byĹ‚a tuz tuĹź. ZatankowaĹ‚em i pojechaĹ‚em do domu. Ja twierdze ,ze Twingo jakie jest takie jest ale zawsze do domu mnie dowiezie. DziĹ› trochÄ™ mu pomogĹ‚em ;-).
Podsumujmy jest czwartek wieczór. Dwa razy zapalił się samochód, dziewczyny wyładowały w szpitalu, rozwalił się alarm i centralny zamek samochód stoi otwarty, skończyło się paliwo i ledwo dotarłem do domu. Nie mniej jednak dotarłem, wszyscy są zdrowi a za moment i tak kupujemy nowy samochód. Wszystko dobre co się dobrze kończy. Jutro piątek, musi się wydarzyć coś zajebiście pozytywnego bo z tego co wiem wszechświat dąşy do równowagi :-)

No i tak...

Ten tydzień jest wyjątkowo cięşki... Zaczęło się od tego ze, gdy wracaliśmy z działki od rodziców po wybojach przez las akumulator wyskoczył z leşa i dotknął maski... Samochód zgasł a spod maski zaczął wydzielać się biały dym. Na lakierze w masce wypaliła się okropna dziura wielkości kurzego jaja... Cudownie... Tuz przed sprzedaşą samochodu... Trzeba będzie lakierować maskę. We wtorek pojechaliśmy do neonatologa na kontrole Kai, pani lekarz zbadała Kajkę i powiedziała, ze wszystko jest git, potem był logopeda, który takşe powiedział ze wszytko Ok, kazał szeroko pieluchować i do następnej wizyty. Problemy zaczęły się, gdy Monika chciała zapisać się do ginekologa w związku z gojeniem się po porodzie... Nie było wolnych miejsc akurat wiec chcieliśmy dodzwonić się do lekarza Moniki, która prowadziła ja przez cala ciąşe i odbieralna poród. Niestety telefon nie odpowiadał, zarządziłem wiec ze jedziemy na karowa, poniewaş podejrzewaliśmy (Monika), ze nie została przy porodzie dokładnie wyczyszczona, hmmm ja dokładnie widziałem jak wyciągali cale łoşysko, ale lekarzem nie jestem... Pojechaliśmy do szpitala, tam lekarz ginekolog stwierdzili, ze sa resztki błon płodowych... Było juz późno wiec pojechaliśmy do domu şeby nocy nie spędzać w szpitalu. Następnego dnia wziąłem dzień wolny na şądanie i rano z powrotem pojechaliśmy do szpitala z nastawieniem, ze będzie zabieg, ja w tym czasię miałem siędzieć w domu z Kają, ale okazało się na badaniu USG ze nie ma resztek błon, a to, co jest to normalne przy gojeniu się skrzepy, (czyli moja wersja), enyłej, dziewczyny zostały na noc w szpitalu na obserwacje i mam nadzieje ze dziś je zabiorę do domu. W miedzy czasię, gdy kursowałem tam i z powrotem miedzy domem a szpitalem po pampersy i inne potrzebne gadşety na wybojach znowu mi wyskoczył akumulator i zrobił zwarcie na masce w tym samym miejscu... Teraz było mniej ciekawie... Maska zaczęła się palić na zawiasach a miejscu zwarcia wytopiła się dziura...Szit happens maska i tak była do lakierowania, teraz jeszcze jest do szpachlowania... Mam nadzieje ze jednak Monika nie będzie miała zabiegu i spokojnie wrócimy dziś do domu. Przy okazji pobytu w szpitalu okazało się ze Kaja przeszła z wagi piórkowej do muszej osiągając na skali 4 kilogramy:)

sobota, 9 kwietnia 2005

piątek, 8 kwietnia 2005

Pokaz masek :)

Kaja wyprzedziła Giertycha w rozwoju mimiki twarzy.
Kaja - Giertych 1:0

środa, 6 kwietnia 2005

sobota, 2 kwietnia 2005

Tata z Kaja przy pracy :)

poniedziałek, 28 marca 2005

niedziela, 27 marca 2005

sobota, 26 marca 2005

podobno przy pelni rodzi sie najwiecej dzieci. To zdjecie zrobilem dzis jak wracalem ze szpitala


Wiecej zdjec tutaj

piątek, 25 marca 2005

Pierwsze minuty zycia naszej coreczki